Strażnik Ekranów z Wyspy Zielonej Skały - Bunt i wybuchy złości
Bajka dla dziecka które ma napady złości gdy wyłączamy telewizor lub tablet. Idealna dla przedszkolaków 3-6 lat, którzy krzyczą i płaczą gdy kończy się czas na ekrany lub słodycze. Uczy techniki uprzedzania o końcu, nazywania emocji i dawania wyboru. Audiobajka o radzeniu sobie z frustracją i buntem przy ograniczeniach.
Kluczowe informacje
- Problem: Wybuchy złości gdy wyłączamy bajkę lub zabieramy telefon/tablet
- Wiek: 3-6 lat (przedszkolaki)
- Rozwiązanie: Technika 3 kroków: uprzedzenie o czasie, nazywanie emocji, wybór alternatywy
- Bunt i wybuchy złości
- 03 lut, 2026
Poradnik dla rodziców: Bunt i wybuchy złości u dziecka
„Strażnik Ekranów z Wyspy Zielonej Skały”.
Na środku oceanu leżała Wyspa Zielonej Skały. Mieszkał tam mały dinozaur Leo.
Leo kochał dwie rzeczy:
– ekrany (bajki, gry),
– słodycze.
Kiedy rodzice mówili:
– „Koniec bajki”,
– „Dziś już nie ma słodyczy”,
– „Czas wstawać i wychodzić z jaskini” –
w Leo coś wybuchało.
Najpierw brzuch robił się gorący,
serce waliło jak bęben,
a potem ogon uderzał w ziemię: BUM! BUM! BUM!
– NIEEEEEE! – krzyczał. – JA CHCĘ TERAZ!
Rodzice byli zmęczeni, Leo też był zmęczony.
Myślał:
– Czemu ja tak mam? Czemu nie umiem przestać?
Leo próbował to zmienić.
Najpierw wymyślił:
– „Będę bardzo grzeczny i będę obiecywał wszystko, byle dostać bajkę.”
Kiedy miał wyłączyć bajkę, mówił:
– „Za 5 minut… obiecuję, że jutro będę grzeczny!”
Ale rodzice i tak wyłączali ekran.
I BUM – wybuch wrócił.
Potem wymyślił:
– „Będę brał słodycze po cichu. Jak sam sobie dam cukierka, to żadne NIE mnie nie dotknie.”
Schował słodycz w muszli, zjadł, gdy nikt nie widział.
Na chwilę było fajnie.
Ale gdy Tata zobaczył pustą miseczkę, powiedział:
– „Umawialiśmy się, że dziś bez słodyczy. Jutro też nie będzie.”
Podwójne „nie”.
I znowu: BUM! Krzyk, łzy, wstyd.
Leo był coraz bardziej smutny.
Pewnego dnia Leo wsiadł na małą łódkę i popłynął po oceanie.
Trafił na Wyspę Mądrej Żółwicy.
– Witaj, Leo – powiedziała. – Słyszałam twój ogon.
– Też kiedyś miałam burze w brzuchu.
– Spróbowałem być grzeczny. Spróbowałem oszukiwać. Nic nie działa – westchnął Leo. – Co mam zrobić?
– Nauczę cię trzech zasad – odparła Żółwica. – Takich trochę magicznych, ale prawdziwych.
Na pierwszej wyspie były zegary i klepsydry.
– Twój mózg nie lubi, gdy koniec przychodzi nagle – wyjaśniła Żółwica. – Potrzebuje OSTRZEŻENIA.
Nauczyła Leo zasady:
ZASADA 1:
„Zanim ekran się skończy, ktoś mi mówi, ile mam jeszcze czasu:
– najpierw: ile mam minut,
– potem: zostało 5 minut,
– a na końcu: to ostatnia minuta.”
Leo poćwiczył „na niby” i zobaczył, że gdy wie wcześniej, burza jest trochę mniejsza.
Na drugiej wyspie na niebie wisiały kolorowe chmury: złość, smutek, radość.
– Zanim wybuchniesz, spróbuj powiedzieć, co się z tobą dzieje – rzekła Żółwica.
Nauczyła go zdań:
– „Jestem wkurzony, bo bajka się kończy.”
– „Czuję, że zaraz wybuchnę.”
– „Potrzebuję chwili, żeby się uspokoić.”
ZASADA 2:
„Zamiast od razu krzyczeć NIEEE, najpierw mówię, co czuję.”
Wtedy rodzice mogą mu POMÓC, a nie tylko krzyczeć z powrotem.
Na trzeciej wyspie był ogromny plac zabaw.
– Twój mózg nie znosi „koniec i NIC” – powiedziała Żółwica. – Lepiej znosi „koniec tego, ale wybierz coś INNEGO”.
Pokazała mu zdania, które mogą mówić dorośli:
– „Koniec bajki. Możesz wybrać: rysujemy albo budujemy z klocków?”
– „Koniec słodyczy. Wybierasz jabłko czy banana?”
– „Koniec zabawy w wodzie. Wybierasz książkę czy puzzle?”
ZASADA 3:
„Kiedy coś się kończy, dostaję do wyboru dwie inne rzeczy.”
Leo zauważył, że wtedy czuje się mniej uwięziony i trochę łatwiej mu przyjąć „koniec”.
Leo wrócił na Wyspę Zielonej Skały.
Następnego dnia Mama powiedziała:
– Leo, masz 20 minut bajki, przypomnę ci, jak zostanie 10 i 5 minut.
Jego mózg wiedział wcześniej, że będzie koniec.
Kiedy zostało 5 minut, poczuł napięcie.
Zanim wybuchł, powiedział:
– Mamo, jestem wkurzony, że to się kończy. Czuję, że zaraz wybuchnę.
Mama przytuliła go.
– Widzę, że to trudne. Kiedy bajka się skończy, WYBIERASZ: klocki czy rysowanie?
Bajka się skończyła.
Leo był zły, w oczach miał łzy.
Ogon stuknął o ziemię… ale tylko raz. Bez wielkiego BUM.
– Wybieram… budowanie bazy z koców – wyznał cicho.
To nie był cud.
Burze nie zniknęły od razu.
ALE:
– były mniejsze,
– trwały krócej,
– zdarzały się rzadziej.
Rodzice też uczyli się razem z nim:
– uprzedzać o końcu,
– dawać wybór,
– pomagać nazywać emocje.
Po jakimś czasie na wyspie mówiono:
– „To Leo, Strażnik Ekranów.
Nie ten, który NIGDY nie wybucha,
ale ten, który zna swoje burze
i coraz częściej potrafi je zatrzymać.”
I tak naprawdę – to nie był koniec.
To był nowy początek.
Share: