Stacja Marzeń Misia Zazdrośniczka - Przywiązanie do matki

Stacja Marzeń Misia Zazdrośniczka

Poradnik dla rodziców: Przywiązanie do matki

Stacja Marzeń Misia Zazdrośniczka.

Na końcu długiej, zielonej doliny stała wyjątkowa stacja kolejowa. Nazywała się Stacja Wielkiego Przyjęcia, bo co roku odbywały się tam urodziny jednego, szczególnego misia.

Ten miś miał zabawne imię – wszyscy mówili na niego Zazdrośniczek. Był mięciutki, brązowy, z małą łatką na uchu i ogromnymi, okrągłymi oczami. Najbardziej na świecie kochał dwie rzeczy:

  1. swoją mamę-misiową,
  2. i swoje urodziny.

Za każdym razem, gdy z ciemnego tunelu wyjeżdżał kolorowy pociąg z gośćmi, serce Misia biło szybciej. Ale w środku, bardzo głęboko, był też mały, kłujący strach, o którym nikt nie wiedział.

„A jeśli mama przestanie mnie kochać, kiedy będzie z innymi misiami?” – szeptał czasem sam do siebie, mocniej przytulając się do jej futerka.

Mama gładziła go po głowie.
– Kocham cię najbardziej na świecie, mój Zazdrośniczku. –
– Ale… jak najbardziej, skoro są też inne misie? – mruczał.
Mama tylko się uśmiechała.
– Miłość mamy działa inaczej niż myślisz. Zobaczysz, pewnego dnia sam to odkryjesz.

Zazdrośniczek niby kiwnął głową, ale wcale nie był pewien, czy to rozumie.

Tego roku miał skończyć sześć latek. Postanowił, że to będą najwspanialsze urodziny na całej kolei świata. Na Stacji Wielkiego Przyjęcia powiesił kolorowe girlandy, w oknach stacji zawisły lampiony w kształcie serduszek, a na peronie ustawiono małe stoliki z kredkami, papierem i farbami.

– W tym roku narysuję najpiękniejszy obrazek, jaki widziała mama! – powiedział dumnie, odgarniając futerko z czoła. – I mama będzie patrzyła tylko na mnie.

W jego brzuszku zadrżała mała, ambitna iskierka. To był jego plan. Jego sposób na to, by mieć mamę tylko dla siebie.

Na razie wszystko było spokojne, cudowne i bezpieczne. Zazdrośniczek siedział w swoim miękkim, znanym świecie: mama obok, pociąg jeszcze w tunelu, urodziny dopiero się zaczynają. W jego głowie było jedno pewne zdanie:

„Jeśli mama chwali tylko mnie, to znaczy, że mnie naprawdę kocha.”

Pociąg Pełen Misiów.

W końcu rozległ się dźwięk.

Tu-tu! Tuuut!

Z ciemnego tunelu wyjechał pociąg – nie byle jaki, bo Urodzinowy Ekspres. Wagony były kolorowe jak cukierki: czerwony, zielony, niebieski i złoty. W każdym oknie wyglądały pluszowe pyszczki. Machali łapkami, śmiali się, przyklejali nosy do szyb.

Drzwi pociągu otworzyły się z sykiem.
– Wszystkie misie proszone na peron! – zawołał konduktor, siwy Miś w czapce z gwiazdką.

Z wagonów wysypały się misie: małe, duże, w kropki, w kratkę, z kokardami i czapkami. Każdy niósł jakąś laurkę, balon albo mały prezencik.

– Zazdrośniczku! – zawołała mama. – Chodź przywitać gości!

Miś ścisnął jej łapkę.
– Będziesz ze mną? – spytał cicho.
– Oczywiście – odpowiedziała miękko. – Ale pamiętaj, że mamy dziś dużo misiów. Będę też z nimi.

W brzuszku Misia coś zaszczypało. To nie było przyjemne. Taki mały, żółty robaczek o imieniu „A co jeśli…?”:
„A co jeśli z nimi mama będzie się śmiać bardziej? A co jeśli ich obrazki spodobają jej się bardziej?”

Ale na razie Zazdrośniczek odgonił myśl i pokazując peron, powiedział:
– Chodźcie! Mamy stoliki do rysowania! Będzie konkurs na najpiękniejszy rysunek pociągu!

Misie zapiszczały z radości i pobiegły do stolików.

Pierwsza Próba – „Mama patrzy tylko na mnie”.

Zazdrośniczek usiadł przy największym stoliku, tuż obok mamy. Rozłożył przed sobą czysty, biały karton. Wybrał najgrubszą, najbardziej niebieską kredkę, jaką znalazł.

– Mamo, patrz! – poprosił. – Będę rysował pociąg tylko dla ciebie.

Mama się uśmiechnęła.
– Oczywiście, kochanie.

Miś zaczął rysować. Najpierw długą lokomotywę, potem wagony. Dołożył chmurki z dymu w kształcie serduszek. Z każdej szyby wystawiał łapkę mały miś, a na samym przodzie lokomotywy napisał krzywymi literkami: „Pociąg Miłości Mamy”.

Co chwila zerkając na mamę, pytał:
– Ładnie? Podoba ci się? Patrzysz?

Mama kiwała głową.
– Bardzo ładnie rysujesz, Zazdrośniczku. Jestem z ciebie dumna.

Miś poczuł, jak jego serduszko rośnie. „Plan działa!” – pomyślał. – „Mama patrzy na mnie. Mama chwali mnie. Wszystko jest tak, jak powinno być.”

Ale po chwili obok mamusi stanął mały miś w czerwonej czapeczce.
– Ciociu, zobacz mój rysunek! – zawołał. – Narysowałem złoty wagon dla jubilata!

Mama Zazdrośniczka odruchowo spojrzała na kartkę małego misia.
– Ojej, jaki piękny wagon! – powiedziała ciepło. – Jak się postarałeś!

Zazdrośniczek znieruchomiał. Jego łapka ześlizgnęła się z kredki.
„Dlaczego patrzy na niego? Przecież miała patrzeć tylko na mnie…”

Po chwili podeszła mała Miśka w sukience w gwiazdki.
– A mój pociąg ma różowe serduszka! Popatrz!

Mama uśmiechnęła się do niej szeroko.
– Cudowny! Jesteś bardzo pomysłowa!

Zazdrośniczek poczuł, jak coś w środku zaczyna się gotować.
W jego głowie pojawiła się myśl:
„Może za mało się staram. Muszę rysować jeszcze lepiej. Jeszcze dokładniej. Tak, wtedy mama będzie na mnie patrzeć zawsze”.

Ścisnął kredki tak mocno, że aż zabolały go łapki.

– Mamo! – zawołał głośniej, niż chciał. – Zobacz MÓJ rysunek! MÓJ!

Mama odwróciła się do niego natychmiast.
– Jest naprawdę piękny, skarbie.

Ale zaraz kątem oka spojrzała na inne misie, które nieśmiało stawały w kolejce, by pokazać jej swoje prace.

W głowie Zazdrośniczka rozbrzmiało:
„Nie! Nie! Nie! To są MOJE urodziny! Ona jest MOJĄ mamą!”

Nabrał powietrza. Wpadł na pierwszy pomysł, jak „uratować” jej uwagę.

Wstał nagle, zasłaniając sobą mamę i stolik. Rozłożył łapki szeroko.
– Teraz nikt nie pokazuje rysunków! – krzyknął. – Teraz mama patrzy tylko na mój!

Misie zamarły, trzymając swoje obrazki. Mały miś w czerwonej czapeczce opuścił głowę.
– Ja tylko chciałem… – wyszeptał.

Mama delikatnie położyła łapkę na ramieniu Zazdrośniczka.
– Skarbie, proszę, odsuń się, inne misie też chcą się ze mną podzielić swoją radością.

W oczach Zazdrośniczka pojawiły się łzy złości.
– Ale to są MOJE urodziny! Ty jesteś MOJĄ mamą! Masz patrzeć tylko na mnie!

Mama przyklęknęła, żeby być na wysokości jego pyszczka.
– Kochanie, jesteś ważny. Bardzo ważny. Ale to, że rozmawiam też z innymi misiami, nie zabiera ci mojej miłości.

Zazdrośniczek poczuł, jak w brzuchu rośnie mu wielka, ciężka kula.
„Nieprawda… Jak ona może kochać mnie najbardziej, skoro tak się cieszy z rysunków innych misiów?”

Pierwszy sposób nie zadziałał. Zasłanianie mamy sprawiło tylko, że inni byli smutni, a on sam poczuł się jeszcze gorzej.

Druga Próba – „Mój rysunek musi być najlepszy”.

Po chwili Zazdrośniczek, już trochę spokojniejszy, usiadł znów przy stoliku. Misie wróciły do rysowania, a mama starała się sprawiedliwie zaglądać do każdego.

Zazdrośniczek pomyślał:
„Skoro nie mogę jej zasłonić, to muszę zrobić taki rysunek, że nie będzie chciała patrzeć na żaden inny. Tylko na mój.”

To był jego drugi plan.

Zaczął rysować jeszcze intensywniej. Dorysował do swojego pociągu kolorowe światła, złote koła, tęczowy dym. W każdym wagonie siedział mały miś z sercem w łapkach.

Miał drżące łapki, serce biło mu szybko. Co chwilę patrzył, gdzie jest mama.

– Musi być najpiękniejszy, musi być najpiękniejszy… – szeptał.

Nagle obok usiadła mała Miśka w gwiazdkowej sukience.
– Zazdrośniczku, jakie ładne kolory! – powiedziała. – Mogę użyć twojej złotej kredki?

Miś zmrużył oczy.
„Jeśli jej dam kredkę, to jej rysunek też będzie piękny. Mama może go wtedy bardziej pochwalić…”

Przycisnął złotą kredkę do siebie.
– Nie. To moja. Sam muszę mieć najlepszy rysunek.

Miśka odsunęła się, troszkę zraniona.
– Aha… dobrze…

W tym czasie mama zawołała:
– O, jak cudownie wam idzie! Jesteście tacy twórczy!

Podchodziła od stolika do stolika, pochylała się, zadawała pytania:
– A co to za wagon? A dokąd jedzie twój pociąg?

Zazdrośniczek czuł, jak za każdym razem, gdy zatrzymywała się przy kimś innym, w jego sercu robi się jakby nagła dziura.

„Dlaczego ja się czuję, jakby ktoś wyjadał mi miłość z talerza?” – myślał zły na siebie i na wszystkich wokół. – „Przecież to moje urodziny…”

W końcu podszedł do mamy z kartką.
– Patrz. To mój pociąg. Najlepszy ze wszystkich. Prawda? – spytał twardym głosem.

Mama spojrzała, oczy jej się rozjaśniły.
– Jest przepiękny. Naprawdę włożyłeś w to dużo serca. Jestem z ciebie bardzo dumna.

Zazdrośniczek na ułamek sekundy poczuł ulgę.
– Czyli mój jest najładniejszy? – dopytywał. – Najbardziej go lubisz?

Mama zawahała się.
– Kochanie, każdy rysunek jest wyjątkowy na swój sposób. Twój jest wspaniały, ale prace innych misiów też są piękne.

To zdanie spadło na niego jak wielki kamień.

– Czyli… nie jestem najlepszy? – w jego oczach zakręciły się łzy. – Nie jestem najważniejszy?

Zanim mama zdążyła odpowiedzieć, Zazdrośniczek odwrócił się na pięcie i pobiegł w stronę pustego wagonika przy końcu peronu.

Drugi sposób też nie zadziałał. Najpiękniejszy rysunek nie sprawił, że mama patrzyła tylko na niego.

W ciemnym wagoniku.

Zazdrośniczek wskoczył do ostatniego wagonu, który tego dnia był zamknięty dla gości. To był Stary Wagon Poczty Serduszkowej, miejsce, gdzie kiedyś przewożono listy i laurki.

W środku było trochę ciemno, pachniało kurzem i starym papierem. Miś wdrapał się na stos miękkich worków i schował pyszczek w łapkach.

– Mama mnie już nie kocha… – wyszeptał. – Woli inne misie… Ich rysunki, ich opowieści…

Łzy zaczęły kapać na jego futerko. W brzuszku bolało, jakby połknął kamyk.

Nagle w wagonie coś cicho trzasnęło. Drzwi zamknęły się z lekkim szarpnięciem. Zazdrośniczek aż podskoczył.

– Halo? – zawołał niepewnie.

Pociąg jęknął, zawibrował.

Tu-tu… TUUUT!

Urodzinowy Ekspres ruszył.

Miś szeroko otworzył oczy.
– Ale jak to? – zająknął się. – Przecież ja nie chcę jechać! Ja mam urodziny tutaj!

Zerwał się do drzwi, szarpnął za klamkę, ale było już za późno. Pociąg wjeżdżał w tunel, peron znikał w ciemności.

Serce Zazdrośniczka waliło jak młot.
– Mamo! – zawołał rozpaczliwie. – Mamo!

Nikt nie odpowiedział. W wagoniku było tylko echo i ciche stukotanie kół:
stuk-stuk, stuk-stuk, stuk-stuk…

Tak właśnie zaczął się jego dół – chwila, gdy wszystko, co znał i co go pocieszało, nagle się oddaliło. Był sam, przestraszony, przekonany, że stracił to, co najważniejsze.

Tajemniczy Głos w Krainie Tęczowych Tuneli.

Po pewnym czasie pociąg przestał kołysać tak mocno. Zza okna widać było już nie ciemne ściany tunelu, ale coś zupełnie innego: kolorowe światła, wirujące serduszka, błyszczące gwiazdki.

Pociąg wtoczył się do dziwnej stacji. Na tablicy widniał napis:

KRAINA SERC – PRZYSTANEK DLA ZGUBIONYCH UCZUĆ

Drzwi wagoniku otworzyły się same.

– Proszę wysiadać! – rozległ się wesoły głos.

Na peronie stał niezwykły miś – był przezroczysty, jakby zrobiony z miękkiego, różowego światła. Wokół niego unosiły się małe serduszka, które pulsowały jak latarenki.

– Kim… kim jesteś? – zapytał niepewnie Zazdrośniczek, wychodząc ostrożnie na peron.

– Jestem Strażnikiem Serc – odpowiedział świetlisty miś z uśmiechem. – Widzę, że przywiozłeś ze sobą ciężką walizkę.

– Jaką walizkę? – zdziwił się Zazdrośniczek

Strażnik Serc wskazał łapką za niego.

Miś odwrócił się… i aż otworzył pyszczek ze zdumienia. Obok niego stała duża, ciężka walizka. Była szara, trochę porysowana, a na niej wisiała karteczka:

„STRACH, ŻE MAMA MNIE JUŻ NIE KOCHA”

– Ja… ja jej nie pakowałem – szepnął.

– Ona sama się spakowała – odpowiedział łagodnie Strażnik. – Za każdym razem, gdy myślisz: „Mama kocha innych bardziej niż mnie”, walizka robi się cięższa.

Zazdrośniczek poczuł ścisk w brzuszku.

– Ale to prawda! – powiedział szybko. – Mama chwaliła inne misie. Patrzyła na ich rysunki. Rozmawiała z nimi. A to były moje urodziny!

Strażnik Serc skinął głową. – Rozumiem. Chodź. Pokażę ci coś.

Sala Tysiąca Serc

Weszli do wielkiej, jasnej hali. Pod sufitem unosiły się setki świecących serduszek. Jedne były małe, inne duże, ale wszystkie pulsowały ciepłym światłem.

– Czyje to serca? – zapytał Zazdrośniczek.

– To serce twojej mamy – odpowiedział Strażnik.

– Ale… jest ich tak dużo!

– Bo miłość mamy działa inaczej, niż myślisz.

Strażnik dotknął jednego serduszka. Pojawił się obraz: mama przytulająca małego Zazdrośniczka, gdy był smutny.

Dotknął drugiego. Mama czytała mu bajkę.

Trzeciego. Mama śmiała się z nim na huśtawce.

Oczy Misia zrobiły się wilgotne.

– Widzisz? – powiedział cicho Strażnik. – Te serduszka są tylko dla ciebie. Nikt inny ich nie ma.

– Ale… mama miała też czas dla innych misiów…

Strażnik uśmiechnął się i klasnął w łapki.

W sali pojawiły się nowe serduszka – mniejsze, delikatniejsze.

– Kiedy mama jest miła dla innych dzieci, kiedy je chwali, kiedy z nimi rozmawia… jej serce nie dzieli się na kawałki.

Jedno z serduszek nagle… uro­sło.

– Ono się powiększa – wyszeptał Zazdrośniczek.

– Właśnie tak działa miłość. Im więcej dobra mama daje innym, tym większe staje się jej serce. A twoje serca… – Strażnik wskazał te najjaśniejsze – …nigdy nie znikają. One są stałe.

Zazdrośniczek patrzył długo.

Walizka obok niego zrobiła się trochę lżejsza.

Najważniejsze Odkrycie

– A co, jeśli mama chwali inne dzieci bardziej? – zapytał cicho.

Strażnik uklęknął przy nim.

– Chwalenie to nie miłość. Uwaga to nie miłość. Patrzenie to nie miłość.

Miś uniósł głowę.

– Miłość to to, do kogo mama wraca. Kogo przytula, gdy impreza się kończy. O kim myśli rano. Kogo kocha… nawet wtedy, gdy patrzy gdzie indziej.

Zazdrośniczek poczuł ciepło w środku.

– Czyli… nawet jeśli mama patrzy na inne misie… nadal kocha mnie najbardziej?

Strażnik uśmiechnął się. – Mama nie ma „najbardziej”. Mama ma ciebie.

Walizka nagle… zniknęła.

Powrót na Stację

Rozległ się gwizd.

Tu-tu!

Urodzinowy Ekspres stał znowu przy Stacji Wielkiego Przyjęcia.

Zazdrośniczek wybiegł z wagonu.

Na peronie stała mama. Rozglądała się z niepokojem.

– Zazdrośniczku! – zawołała i od razu go przytuliła. – Tak się martwiłam!

Miś wtulił się mocno.

– Mamo… – powiedział cicho. – Czy ty mnie kochasz… nawet kiedy chwalisz inne misie?

Mama odsunęła się trochę i spojrzała mu w oczy.

– Kochanie, ja cię kocham zawsze. Kiedy patrzę na ciebie. I kiedy patrzę gdzie indziej. Moja miłość do ciebie nigdy się nie zmniejsza.

Zazdrośniczek poczuł, jak jego serduszko robi się spokojne i lekkie.

Po chwili podeszła mała Miśka w gwiazdkowej sukience.

– Zazdrośniczku… twój rysunek jest naprawdę piękny.

Miś zawahał się… a potem podał jej złotą kredkę.

– Chcesz dorysować serduszka?

Miśka rozpromieniła się.

Mama patrzyła na to z ciepłym uśmiechem.

A Zazdrośniczek zrozumiał coś bardzo ważnego:

Miłość mamy nie jest tortem, który się kończy. Jest jak serce, które rośnie.

I tego dnia jego urodziny naprawdę stały się największym świętem na całej kolei świata.

Pobierz :

Audio Pdf

Share:

Zobacz inne audiobajki terapeutyczne

Poszukiwania magicznej perły

Poszukiwania magicznej perły

Bajka terapeutyczna dla nieśmiałego dziecka, które boi się mówić przy innych ludziach. Przeznaczona dla dzieci 4-7 lat z problemem nieśmiałości i lęku przed wystąpieniami publicznymi...

Więcej
Przygoda w krainie cieni

Przygoda w krainie cieni

Bajka terapeutyczna dla dziecka które ma wybuchy złości i straszy innych dzieci. Dla przedszkolaków 4-6 lat, którzy nie potrafią kontrolować emocji podczas zabawy...

Więcej

Terapeutyczne Bajki dla Twojego Dziecka

Pomóż dziecku lepiej zrozumieć własne emocje dzięki audiobajkom terapeutycznym, stworzonym z udziałem psychologa dziecięcego. Open Tales to miejsce, w którym profesjonalna wiedza psychologiczna łączy się z mocą terapeutycznych opowieści, pomagając dzieciom pokonywać lęki, radzić sobie z emocjami i budować poczucie bezpieczeństwa.