Magda, Oliwka i Lodowe Serduszko Odwagi - Przedszkole
Bajka dla dziecka które nie umie powiedzieć NIE i pozwala się zdominować przez rówieśników. Dla przedszkolaków 4-6 lat, które są zbyt uległe i boją się odmawiać. Uczy techniki "Lodowego Serduszka Odwagi" - jak asertywnie stawiać granice, pozostając grzecznym. Audiobajka o asertywności dla nieśmiałych dzieci.
Kluczowe informacje
- Problem: Dziecko nie umie powiedzieć NIE - pozwala się zdominować kolegom
- Wiek: 4-6 lat (przedszkolaki)
- Rozwiązanie: Technika "Lodowego Serduszka Odwagi" - dotknij, weź oddech, powiedz spokojne NIE
- Przedszkole
- 26 sty, 2026
Magda, Oliwka i Lodowe Serduszko Odwagi.
W Arendelle od rana prószył miękki, cichy śnieg. Płatki wirowały jak białe piórka i przykrywały całe królestwo puszystą kołderką. Magda miała pięć lat i stała przy oknie w zamku, przytulona do mamy.
– Mamusiu, zobacz! Cała Arendelle jest jak wielki śnieżny sen! – zachwyciła się.
– Prawda, że pięknie? – uśmiechnęła się mama. – A pamiętasz, kto najbardziej kocha śnieg?
– Elsa! I Olaf! I ja też! – Magda aż podskoczyła.
Tego dnia Elsa zaprosiła dzieci z całego królestwa na zimową zabawę. Miały być bałwany, sanki i łyżwy na lodowym jeziorze. Magda czuła w brzuchu ciepłe mrowienie – radość mieszała się z nieśmiałością.
„Ciekawe, czy będzie Oliwka…” pomyślała.
Oliwka była koleżanką z przedszkola. Czasem było z nią bardzo wesoło, a czasem Magdzie robiło się przy niej dziwnie smutno, jakby w serduszku pojawiał się mały, zimny kamyk.
Wielka sala zamku błyszczała lodowymi girlandami. Kryształowe płatki zwisały z sufitu jak gwiazdki. Elsa stała przy oknie w niebieskiej sukni, a wokół jej dłoni tańczyły jasne iskierki.
– Witaj, Magdo – powiedziała łagodnie. – Cieszę się, że przyszłaś.
Magdzie serduszko zrobiło „bum-bum”.
– D-dzień dobry… – wyszeptała.
Nagle z tłumu wybiegła dziewczynka w różowej czapce z pomponami.
– Magda! Chodź! – zawołała Oliwka i od razu złapała ją za rękę. – Bawimy się w „Moje królestwo”. Ja będę królową, a ty… ty będziesz moją służącą, dobrze?
Magdzie coś ścisnęło się w środku. Spojrzała na mamę, ale mama rozmawiała z inną panią. W głowie Magdy odezwał się znajomy głos: „Magdusiu, jesteś taka grzeczna, taka pomocna”. I choć serduszko zrobiło się ciężkie, Magda kiwnęła głową.
– Dobrze… – szepnęła.
Zabawa szybko przestała być zabawą. Oliwka wydawała rozkazy:
– Przynieś śnieżną kulę! Nie tak! – Uklęknij i czyść mój tron! – Przynieś kakao!
Magda robiła, co kazała. Na zewnątrz była grzeczna, a w środku czuła się, jakby stała na zimnym lodzie. Gdy podawała kakao, kilka kropelek kapnęło na stół.
– No widzisz! – skrzywiła się Oliwka. – Nawet tego nie umiesz!
Łzy napłynęły Magdzie do oczu. Nie lubiła, gdy ktoś był na nią zły. Nie lubiła, gdy ktoś mówił, że jest „nie taka”.
Z boku podeszła nauczycielka. Przykucnęła, by być na wysokości dziewczynek.
– Oliwko – powiedziała spokojnie, lecz stanowczo – nie rozkazuj Magdzie. W zabawie każdy ma prawo powiedzieć, czy ma na coś ochotę. – Ale to tylko zabawa… – mruknęła Oliwka. – Zabawa też może ranić – odpowiedziała pani i spojrzała na Magdę. – Pamiętaj, Magdo, twoje zdanie też jest ważne.
Magda kiwnęła głową, ale słowa „nie chcę” jakby zamarzły jej na ustach. W głowie dudniło: „Jak powiem NIE, to będę niegrzeczna. A ja muszę być grzeczna…”
Po chwili Magda wymknęła się do wielkiego okna. Oparła czoło o chłodną szybę. Dwie łzy spłynęły po policzkach.
– Czemu jest mi tak smutno, skoro tu jest tak ładnie? – pomyślała.
– Widzę, że twoje serduszko jest dziś ciężkie – odezwał się delikatny głos.
Magda odwróciła się. Obok stała Elsa, uważna i ciepła.
– Przepraszam… – bąknęła Magda. – Za co? – zapytała Elsa. – Bo płaczę. A tu jest zabawa…
– W Arendelle jest miejsce i na zabawę, i na łzy – odpowiedziała Elsa. – Czasem łzy mówią coś bardzo ważnego. Chcesz mi powiedzieć, co mówią twoje?
Magda opowiedziała o Oliwce, o rozkazach i o tym, że boi się powiedzieć „nie”.
– Jak powiem NIE, to będę niegrzeczna? – zapytała cicho.
Elsa zamyśliła się.
– Wiesz, Magdo… ja też kiedyś myślałam, że muszę być taka, jak inni chcą. Chowałam swoje „NIE” i robiło mi się w środku bardzo zimno. A potem zrozumiałam, że można być dobrą i miłą, i jednocześnie mówić „NIE”, kiedy coś rani. To „NIE” jest jak tarcza, która chroni serduszko.
– Tarcza? – Magda otarła łzę.
– Chodź – uśmiechnęła się Elsa. – Pokażę ci coś.
Zaprowadziła Magdę do bocznej sali, a stamtąd do małego lodowego ogrodu. Drzewka z lodu dźwięczały cichutko. Pośrodku stało wielkie, przeźroczyste serce z lodu, a w środku mieniły się maleńkie iskierki.
– To Lodowe Serduszko Odwagi – powiedziała Elsa. – Gdy go dotkniesz i posłuchasz siebie, łatwiej powiedzieć „tak” albo „nie”.
Magda dotknęła serca. Było chłodne, ale przyjemne. I wtedy usłyszała w sobie cichy szept:
„Ja też się liczę. Mogę być miła i mówić, czego nie chcę.”
– Czuję… odwagę – wyszeptała.
– Bo ona jest w tobie – uśmiechnęła się Elsa. – Zróbmy trening.
Elsa udawała Oliwkę:
– Klękaj! Będziesz moją służącą!
Magda wzięła oddech, dotknęła serca.
– Nie – powiedziała cicho. – Co?! – zdziwiła się „Oliwka”. – Nie chcę być służącą – powiedziała Magda głośniej. – Chcę bawić się razem.
– Przynieś kakao! – – Stop – odpowiedziała Magda spokojnie. – Nie rozkazuj mi. Jeśli chcesz, możemy iść razem.
Elsa przestała udawać.
– To było silne i spokojne „NIE”. Właśnie taka jest odwaga.
Wróciły do sali. Oliwka znów podbiegła.
– Ty będziesz służącą! – oznajmiła.
Magda dotknęła kieszeni, gdzie wyobraziła sobie małe lodowe serduszko.
– Nie chcę – powiedziała spokojnie. – Możemy bawić się razem. Albo wcale.
Oliwka zmarszczyła brwi, zaskoczona. Wtedy podeszła nauczycielka.
– Dobrze, Magdo – pochwaliła. – Powiedziałaś, czego chcesz i czego nie.
Oliwka westchnęła.
– To… może będziemy dwiema królowymi? – Możemy – uśmiechnęła się Magda.
Zabawa potoczyła się inaczej. Nie idealnie, ale lepiej. A Magda poczuła ulgę, jakby lodowy kamyk w sercu topniał.
Wieczorem mama przytuliła Magdę.
– Widzę, że byłaś dziś odważna – powiedziała. – Bycie grzeczną to też mówienie prawdy o sobie, spokojnie i z szacunkiem.
Magda uśmiechnęła się i zasnęła, czując w środku miękkie, lodowe serduszko odwagi, które szeptało:
„Ja też się liczę.”
Share: