Kosmopiesek Boniek i Gwiezdny Poranny Klub - Trening czystości
Bajka o nauce korzystania z toalety dla dzieci 3-5 lat, które robią kupkę w pieluszkę mimo że potrafią chodzić na nocnik. Ta audiobajka o treningu czystości uczy przedszkolaka rutyny porannej - najpierw toaleta, potem zabawa. Pomaga dziecku zrozumieć różnicę między nocną pieluszką a świadomym wyborem w dzień.
Kluczowe informacje
- Problem: Dziecko robi kupkę w pieluszkę mimo że umie korzystać z toalety
- Wiek: 3-5 lat (przedszkolaki)
- Rozwiązanie: Poranna rutyna 3 gwiazdek: wstaję → idę → siadam + mantra "najpierw toaleta, potem zabawa"
- Trening czystości
- 26 sty, 2026
Kosmopiesek Boniek i Gwiezdny Poranny Klub.
Była sobie raz mała, puchata istotka z kosmosu – Kosmopiesek Boniek. Miał mięciutkie uszka w kształcie gwiazdek, ogonek jak mała kometa i skafander w kolorze błękitnego nieba. Mieszkał na Ziemi, w domu z ogródkiem, razem ze swoją Ziemską Rodzinką.
Boniek najbardziej na świecie lubił dwie rzeczy: budzić się bardzo wcześnie rano i biegać po ogrodzie, zanim jeszcze wszyscy inni się obudzą.
Bo jego ogród nie był zwyczajny.
Rosło w nim drzewo-planeta – z pniem pełnym księżycowych kraterów i liśćmi, które o świcie świeciły jak gwiazdy. A za drzewem-planetą, schowana między korzeniami, znajdowała się magiczna toaleta ogrodowa. Wyglądała jak mała rakieta z siedzonkiem i przyciskiem „START”.
Tylko nieliczni wiedzieli o jej istnieniu. I tylko prawdziwie dzielni mogli z niej korzystać.
Boniek należał bowiem do Gwiezdnego Porannego Klubu – tajnego klubu dla tych, którzy budzą się o świcie i potrafią zrobić jedną bardzo ważną rzecz, zanim zaczną się bawić.
Mama-Gwiazda mówiła kiedyś: – Do Klubu należą tylko ci, którzy po obudzeniu najpierw idą do toalety, a dopiero potem się bawią.
Boniek kiwał wtedy głową… ale miał pewien problem.
Nocą nosił miękki kosmopieluszek – taką specjalną pieluszkę na sen. Czasem we śnie jeszcze zdarzało mu się siusiu i wtedy naprawdę tego nie czuł. W dzień korzystał z toalety bez problemu. Ale rano, gdy budził się wcześnie i miał pieluszkę na pupie, często myślał:
„Mam pieluszkę… to wygodne. Mogę zrobić tutaj, a potem się umyję.”
I tak właśnie robił.
Rodzice mówili: – Synku, przecież umiesz korzystać z toalety. A Boniek odpowiadał: – To nic… zaraz się umyję.
Mama-Gwiazda była wtedy smutna i zmęczona, bo wiedziała, że to nie był wypadek – tylko wybór.
Pewnego wieczoru Tata-Kometka usiadł przy łóżku Bońka i powiedział cicho: – Muszę ci zdradzić tajemnicę Gwiezdnego Porannego Klubu. Klub otwiera się tylko wtedy, gdy obudzony Kosmopiesek sam pójdzie do toalety. Pieluszka działa tylko wtedy, gdy śpisz. Gdy się obudzisz – przestaje być „miejscem na kupkę”.
Boniek zmarszczył nosek. – Ale to takie łatwe… mieć pieluszkę.
– Łatwe – zgodził się Tata. – Ale łatwe nie zawsze jest dobre. Chcesz spróbować nowego sposobu?
Boniek zgodził się. A właściwie… próbował.
Pierwszego poranka wybrał wygodę. Drugiego – wstał, ale zatrzymał się, bo zobaczył rakiety. Za każdym razem ogród był zwyczajny, a Gwiezdny Klub zamknięty.
Aż jednej nocy Boniek nie mógł zasnąć.
– Mamo… – wyszeptał. – Mnie naprawdę nie przeszkadza pieluszka. Jest ciepło i mogę się bawić. Ale nie lubię, gdy jesteś smutna… i gdy ogród nie świeci.
Mama-Gwiazda przytuliła go. – To wymyślmy trzeci sposób. Taki naprawdę dla ciebie.
I tak pojawił się Poranny Plan Bońka.
Po pierwsze – Boniek dostał małego pluszowego Gwiezdnego Budzika-Pieska. Gdy rano poczuje potrzebę, ma go złapać za łapkę i powiedzieć: – „Najpierw toaleta, potem zabawa.”
Po drugie – pieluszka stała się Nocną Tarczą Ochronną. Działa tylko podczas snu. Gdy oczy są otwarte – kupki i siusiu mieszkają wyłącznie w toalecie.
Po trzecie – Mama przykleiła na podłodze trzy świecące gwiazdki, prowadzące od łóżka prosto do łazienki: pierwsza – wstaję, druga – idę, trzecia – siadam.
Następnego poranka Boniek obudził się o piątej.
Brzuszek dał znak.
Boniek chciał już pomyśleć: „mam pieluszkę…”, ale wtedy poczuł w dłoni miękki plusz.
– Najpierw toaleta, potem zabawa – powiedział cicho.
Wstał. Poszedł po gwiazdkach. Zdjął Nocną Tarczę. Usiadł na toalecie.
I zdążył.
Poczuł ulgę, lekkość… i dumę, jakiej nigdy wcześniej nie znał.
W tej samej chwili drzewo-planeta w ogrodzie zaczęło świecić. Jedna gałązka, potem druga. Gwiezdny Poranny Klub otworzył się.
Mama-Gwiazda uśmiechnęła się szeroko. – Jestem z ciebie dumna. Nie dlatego, że było idealnie. Tylko dlatego, że wybrałeś trudniejszy, mądrzejszy sposób.
Od tamtej pory zdarzały się jeszcze pomyłki. Ale coraz częściej Boniek wybierał: wstać → pójść → zrobić → dopiero się bawić.
A jego brzuszek, serduszko i cały ogród były z tego bardzo, bardzo zadowolone.
Share: