Maksiu i Magiczne Paluszki - Niepokojące zachowania
Bajka dla dziecka które obgryza paznokcie - idealna dla przedszkolaków w wieku 3-5 lat. Ta audiobajka pomaga dziecku zrozumieć nawyk gryzienia paluszków i uczy techniki zastępowania go innymi zajęciami dla rąk. Maksiu poznaje magię "Superpaluszków" - zamiast gryźć, rączki dostają zadania: głaskanie kocyka, przytulanie misia czy rysowanie w powietrzu.
Kluczowe informacje
- Problem: Dziecko obgryza paznokcie - nawykowe gryzienie palców
- Wiek: 3-5 lat (przedszkolaki)
- Rozwiązanie: Technika "Superpaluszków" - zastępowanie gryzienia zadaniami dla rąk (głaskanie kocyka, trzymanie maskotki, rysowanie w powietrzu)
- Niepokojące zachowania
- 25 sty, 2026
Maksiu i Magiczne Paluszki w Szkole Snów.
Był sobie raz mały chłopiec, który miał na imię Maksiu. Miał cztery latka, miękką poduszkę z dinozaurem i kocyk w niebieskie gwiazdki. Bardzo lubił oglądać bajki i… często, kiedy siedział spokojnie, jego rączki trochę się nudziły. A gdy jego rączki się nudziły, paluszki wędrowały do buzi i Maksiu zaczynał je podgryzać.
Pewnego wieczoru mama powiedziała:
– Maksiu, już pora spać. Bajka na dziś skończona.
– Ale ja jeszcze chcę jedną… ostatnią… malutką… – poprosił Maksiu, podgryzając paznokieć.
Mama delikatnie odsunęła jego rączkę od buzi.
– Kochanie, zobacz, twoje paluszki są już takie zmęczone tym gryzieniem. Chciałyby być piękne i silne, żeby rysować, budować z klocków i łapać bańki mydlane.
Maksiu spojrzał na swoje paluszki. Były trochę poobgryzane, ale jeszcze nie do końca to rozumiał. Westchnął, przytulił się do mamy i poszedł do łóżka.
– Dobranoc, mamusiu.
– Dobranoc, skarbie. Śpij słodko – mama pocałowała go w czoło, zgasiła światło i tylko mała lampka-nocna gwiazdka świeciła miękkim światłem.
Maksiu zamknął oczy. Najpierw trochę wiercił się pod kołdrą, potem zaczął ssać kciuk… aż w końcu, zanim zdążył znów włożyć paluszki do buzi, zasnął.
I wtedy właśnie zaczęła się przygoda.
Nagle MAKSIU poczuł, że coś jest inaczej. Otworzył oczy i zobaczył, że wcale nie jest w swoim pokoju. Stał na miękkiej, chmurkowej podłodze, a przed nim było ogromne, kolorowe drzwi z napisem:
SZKOŁA SNÓW – WEJŚCIE DLA DZIELNYCH DZIECI
Drzwi miały klamkę w kształcie kredki. Z sufitu zwisały kredki, farby, pędzelki. W powietrzu latały klocki, a po ścianach biegały pluszowe misie w okularach.
– Ooo! – zdziwił się Maksiu. – Gdzie ja jestem?
Wtedy usłyszał cichy głosik:
– Hej! Uważaj, nie nadepnij mi na paznokieć!
Maksiu rozejrzał się dookoła, ale nikogo nie zobaczył.
– Tutaj! – drugi głosik, tym razem trochę obrażony. – No spójrz na nas!
Maksiu spojrzał w dół na swoje dłonie. I aż otworzył buzię z wrażenia.
Jego PALUSZKI miały malutkie, narysowane buźki! Każdy paznokieć był jak mała twarzyczka: jedne były wesołe, inne trochę naburmuszone, a jeszcze inne wyglądały, jakby miały plasterek.
– Czy… wy… mówicie? – zapytał Maksiu.
– Oczywiście! – powiedział wskazujący paluszek prawej ręki. – Jestem Pan Pokazywacz!
– A ja jestem Kciuk Przytulak! – odezwał się kciuk z lewej ręki i próbował sam siebie przytulić.
– A my jesteśmy Bracia Budowniczowie! – zawołały środkowy, serdeczny i mały paluszek razem.
– Co tu się dzieje? – zdziwił się Maksiu.
Nagle drzwi do Szkoły Snów otworzyły się szeroko. W środku było jasne, kolorowe światło, a na ścianie zawisł napis:
LEKCJA PIERWSZA: Jak paluszki mówią „Nie gryź mnie, proszę”
Maksiu wszedł do środka. Sala wyglądała jak bajkowa klasa. Zamiast zwykłych ławek były miękkie poduchy, kredki tańczyły w kubeczkach, a tablica mrugała kredowym okiem.
Za nauczycielskie biurko wskoczyła Pani Sowa w okularach.
– Witaj, Maksusiu – powiedziała ciepłym głosem. – Jestem Profesor Sówka Mądra Główka. Tutaj uczymy się, jak paluszki mogą być szczęśliwe.
– A… moje nie są? – zapytał cicho Maksiu.
Wtedy wszystkie jego paluszki naraz zaczęły mówić:
– Auć, czasem nas gryźniesz… – Robi nam się nieswojo… – Chcemy być ładne! – Chcemy rysować i budować klocki! – Nie chcemy być ciągle w buzi…
Maksiu spojrzał na nie trochę smutny.
– Ja nie chciałem zrobić wam krzywdy – powiedział. – Czasem… ja nawet nie wiem, że was gryzę. To samo się robi.
Pani Sowa podeszła bliżej.
– Właśnie po to jest ta szkoła, kochany. Tu nauczysz się, jak sobie poradzić, kiedy paluszki chcą wskoczyć do buzi.
Na tablicy pojawił się napis:
PLAN 1: „PO PROSTU PRZESTANĘ”
– Dobrze – powiedział Maksiu, spinając się cały. – Po prostu przestanę. Już nigdy, przenigdy nie będę was gryzł! Obiecuję!
Paluszki zapiszczały radośnie:
– Hurraaa!
Pani Sowa uśmiechnęła się lekko.
– Spróbujmy. Usiądź na poduszce i wyobraź sobie, że oglądasz ulubioną bajkę. Rączki leżą spokojnie.
Maksiu usiadł, wyobraził sobie telewizor. Zrobiło mu się trochę nudno w rękach. Paluszki leżały cicho, ale po chwili… jeden z nich zaczął się wiercić.
– Nudzi mi się – szepnął mały paluszek. – Może skoczę do buzi?
Maksiu przygryzł wargę.
– Nie, nie, nie! Przecież obiecałem!
Mijały wyimaginowane minuty bajki. Rączki się nudziły coraz bardziej. Nagle Kciuk Przytulak zaczął się wspinać do góry.
– Tylko na chwilkę wejdę do buzi, tak malutko… – mruknął.
– O nie! – krzyknął Maksiu i schował ręce pod uda.
Zrobiło mu się niewygodnie. Zaczął się kręcić. W końcu, zupełnie bez zastanowienia, jeden palec wyskoczył spod nogi i… hop! blisko buzi.
– Tylko momencik… – szepnął palec.
I zanim Maksiu zdążył pomyśleć, już poczuł w ustach paznokieć.
– Oj… – powiedział cicho. – Znowu…
Paluszki westchnęły.
– Nie udało się – zauważył Pan Pokazywacz. – Ale starałeś się.
Pani Sowa pokiwała powoli głową.
– To bardzo ważna próba, Maksiu. Samo „po prostu przestanę” często nie wystarczy. Ale to wcale nie znaczy, że jesteś zły. To znaczy, że potrzebujesz pomocy i dobrego planu.
Maksiu spuścił głowę.
– Czyli jestem niegrzeczny?
– Nie – powiedziała stanowczo Sowa. – Jesteś DZIELNY, bo próbujesz. A teraz poszukamy innego sposobu.
Na tablicy pojawił się nowy napis:
PLAN 2: „POLICZĘ DO TRZECH I SAMO MINIE”
– Teraz spróbujemy czegoś innego – wyjaśniła Sowa. – Kiedy twoje paluszki będą chciały wejść do buzi, policzysz w głowie: raz, dwa, trzy. Myślisz, że to pomoże?
– Myślę, że tak! – powiedział Maksiu. – Jak policzę do trzech, to na pewno zdążę przestać!
– Dobrze – zgodziła się Sowa. – Zaczynamy.
Znów sala zmieniła się w wyobrażony pokoik z telewizorem. Maksiu siedział jak przed bajką, a jego rączki leżały spokojnie na kolanach.
Mijała chwila. Bajka w wyobraźni była bardzo ciekawa, ale ręce znowu zaczęły się nudzić. Mały paluszek szepnął:
– Ej… a może zrobimy sobie wycieczkę do buzi? Tylko małą…
Kciuk Przytulak westchnął:
– O, ja też bym chciał skoczyć…
Paluszki ruszyły się nieśmiało, kawałek do góry. Maksiu poczuł to i od razu przypomniał sobie o planie.
– Raz… dwa… trzy! – policzył szybko w głowie.
Paluszki zatrzymały się na chwilę.
– No i? – spytał Pan Pokazywacz. – Mamy wrócić?
– Chyba tak… – odparł niepewnie Mały Palec.
Wycofały się. Maksiu uśmiechnął się zwycięsko.
– Działa! – szepnął.
Ale po chwili bajka zrobiła się bardziej spokojna, mniej śmieszna. Rączki znów nie miały co robić. Paluszki znowu zaczęły się ruszać.
– No dobra, jeszcze raz… – Maksiu zamknął oczy. – Raz… dwa… trzy…
Ale tym razem, zanim doliczył do trzech, jeden z paluszków pociągnął drugi, ten trafił do buzi, a za chwilę dołączył następny.
– Heeeej! – krzyknął Kciuk Przytulak. – Przecież jeszcze liczymy!
– Ups… – powiedział zawstydzony środkowy palec.
Maksiu zmartwił się. Znów poczuł w buzi twardy paznokieć. Wyjął palec szybko.
– Przepraszam… – powiedział. – Chciałem dobrze.
Paluszki wyglądały trochę smutno, ale nie złe.
– My wiemy, że chcesz – odezwał się spokojnie Serdeczny Palec. – Tylko to jest takie… szybkie. Zanim pomyślisz, już jesteśmy w buzi.
Pani Sowa znów podeszła, spojrzała Maksiowi w oczy.
– Widzisz, skarbie? – powiedziała łagodnie. – Nauczyłeś się już dwóch ważnych rzeczy. Po pierwsze: nie wystarczy tylko „przestanę”. Po drugie: samo liczenie też nie zawsze pomaga. To nawyk. On jest jak mały pociąg, który bardzo szybko jedzie po tych samych torach.
– To co ja mam zrobić? – zapytał cicho Maksiu.
Na tablicy pojawił się nowy, błyszczący napis:
PLAN 3: MAGIA RĄCZKOWYCH ZABAW
– Teraz spróbujemy czegoś zupełnie innego – powiedziała Sowa tajemniczo. – Czegoś trochę zabawnego i bardzo sprytnego.
W sali nagle zgasło światło, a z sufitu opadły świecące, kolorowe gwiazdki. Każda gwiazdka dotknęła jednego paluszka na ręce Maksa.
– Ooo! – zawołał Maksiu. – One łaskoczą!
Gwiazdki zaśmiały się cichutko i rozpłynęły w powietrzu. Na każdym z paluszków pojawił się maleńki, prawie niewidoczny płaszczyk superbohatera.
– Teraz – powiedziała Sowa – twoje paluszki są Superbohaterami Rączkowych Zabaw. One mają WAŻNE ZADANIA. Zamiast wskakiwać do buzi, chcą robić inne, fajne rzeczy.
– Jakie zadania? – zapytał Maksiu, już trochę zaciekawiony.
Na tablicy pojawiły się obrazki.
- ZABAWA „PAC-PAC PO PODUSZCE” – paluszki skaczą jak małe króliczki po poduszce lub kocyku.
- ZABAWA „MIĘCIUTKI KAMYK” – paluszki trzymają coś miłego w dotyku: pluszaka za łapkę, miękką piłeczkę, rożek kocyka.
- ZABAWA „RYSUNEK W POWIETRZU” – paluszki „rysują” w powietrzu serduszka, kółka, gwiazdki.
– Kiedy poczujesz, że paluszki chcą wejść do buzi – tłumaczyła Sowa – nie będziesz tylko mówił im „nie”. Zamiast tego powiesz:
„Superpaluszki, czas na akcję!”
I dasz im ZADANIE. Zamiast gryźć, będą się bawić. Bo paluszki też się nudzą.
Paluszki aż zapiszczały z radości.
– Chcemy zadania! – Chcemy skakać po poduszce! – Chcemy rysować gwiazdki! – Chcemy łapać pluszowego misia za łapkę!
Maksiu pomyślał chwilę.
– Czyli… jak będę oglądał bajkę i będzie mi się nudziło w rękach, to mogę wziąć kocyk albo misia?
– Tak – przytaknęła Sowa. – Możesz nawet przed bajką powiedzieć do rączek: „Paluszki, dziś się bawimy, nie gryziemy”. I dać im coś do roboty: przytulanie misia, gładzenie kocyka, rysowanie w powietrzu.
– A jak zapomnę? – zapytał nieśmiało Maksiu.
Sowa uśmiechnęła się łagodnie.
– Wtedy przypomną ci twoje paluszki. Niech same do ciebie mówią.
Kciuk Przytulak odchrząknął.
– Uwaga, uwaga! Ogłoszenie! – powiedział poważnym tonem. – Gdy będziemy za blisko buzi, powiemy: „Maksiu, chcemy się bawić, nie gryźć!”. Dobra?
– Dobra! – zaśmiał się Maksiu.
Sowa spojrzała na niego z dumą.
– To jest właśnie trzeci pomysł. Inny niż poprzednie. Nie tylko „nie rób”, ale „zrób COŚ innego”. To trochę jak czary.
Maksiu wyprostował się.
– To ja jestem teraz Czarodziejem Paluszków?
– Dokładnie tak – odpowiedziała Sowa. – Czarodziejem, który daje im dobre zadania.
Nagle cała sala zamieniła się w inną. Z sufitu zsunął się wielki napis:
KLASA KLOCKÓW I OŁÓWKÓW
Były tam góry kolorowych klocków, kredki, farby, kartki. Dzieci (chyba też ze snu) budowały wieże i rysowały kolorowe domki. Na ścianie wisiało duże lustro.
– Teraz – powiedziała Sowa – sprawdzimy, czy twoje superpaluszki potrafią wytrzymać pokusę.
– Co to jest pokusa? – spytał Maksiu.
– To taka chwila, kiedy coś bardzo, bardzo chcesz zrobić, nawet jeśli wiesz, że to nie jest najlepsze dla ciebie – wyjaśniła Sowa. – Na przykład: smutno ci, nudzi ci się i twoje paluszki chcą wejść do buzi.
Maksiu podszedł do lustra. Zobaczył w nim siebie. Małego chłopca z jasnymi włosami, w piżamce, z oczami pełnymi ciekawości. Spojrzał na swoje paluszki w odbiciu – teraz miały malutkie, lśniące pelerynki.
– Ooo, ale jesteśmy super! – zachwycił się Pan Pokazywacz.
– Chodźmy budować wieżę! – krzyknęli Bracia Budowniczowie.
Zabrali się do pracy. Maksiu układał wielką, wysoką wieżę z klocków. Rosła coraz wyżej: czerwony, żółty, niebieski… Paluszki były zajęte i szczęśliwe.
Nagle jednak coś się wydarzyło. Jeden klocek spadł. Wieża się zachwiała. Maksiu poczuł lekkie ukłucie złości i… nudy. Kciuk Przytulak odruchowo powędrował w stronę buzi.
– Uwaga! Pokusa! – zawołał Pan Pokazywacz.
Maksiu przypomniał sobie słowa Sowy. Wziął szybki oddech.
– Superpaluszki, czas na akcję! – powiedział głośno.
I od razu zrobił pac-pac po poduszce. Potem chwycił miękki róg kocyka i zaczął go gładzić. Paluszki westchnęły z ulgą.
– Ooo… to dużo lepsze niż buzia – mruknął Mały Palec. – I wcale nie boli – dodał Serdeczny.
Wieża z klocków znów stanęła. Pokusa zniknęła jak bańka mydlana.
Pani Sowa klasnęła skrzydłami.
– Brawo, Maksiu. Właśnie nauczyłeś się najważniejszej magii: kiedy ręce mają zadanie, nie potrzebują buzi.
Światło w sali zaczęło mięknąć, a Szkoła Snów powoli rozpływała się jak mgiełka.
– Pamiętaj – powiedziała Sowa na pożegnanie – nie musisz być idealny. Wystarczy, że będziesz uważny i łagodny dla siebie.
Maksiu obudził się w swoim łóżku. Lampka-gwiazdka wciąż świeciła. Spojrzał na dłonie. Paluszki były cicho… ale jakby uśmiechnięte.
– Dzień dobry, superpaluszki – szepnął.
Przy śniadaniu, gdy mama włączyła bajkę, Maksiu sam sięgnął po misia i przytulił go do rączek.
Mama zauważyła i uśmiechnęła się.
– Widzę, że paluszki dziś mają ważne zadanie.
– Tak – powiedział dumnie Maksiu. – One teraz się bawią. Nie gryzą.
I choć czasem jeszcze zapominał (bo to normalne), coraz częściej pamiętał o swojej magii. A paluszki… z dnia na dzień stawały się coraz spokojniejsze, piękniejsze i bardzo, bardzo dumne.
Share: