Opowieść o Jasiu i wilczku - Rodzeństwo

Bajka dla dziecka które nie radzi sobie z płaczem młodszego rodzeństwa. Przeznaczona dla dzieci 5-7 lat, które reagują krzykiem, tupaniem lub złością na hałas niemowlaka. Uczy techniki "Piosenki Ciszy" - oddychania z ręką na brzuchu, liczenia do trzech i cichego nucenia "mmmm" dla uspokojenia przebodźcowania. Audiobajka o radzeniu sobie z emocjami przy nowym rodzeństwie.

Kluczowe informacje

  • Problem: Dziecko krzyczy i tupie gdy niemowlę płacze - nie radzi sobie z młodszym rodzeństwem
  • Wiek: 5-7 lat (starsze rodzeństwo niemowlaka)
  • Rozwiązanie: Technika "Piosenka Ciszy" - ręka na brzuchu, liczenie do 3, nucenie "mmmm"

Poradnik dla rodziców: Konflikty między rodzeństwem

W małej wiosce na skraju lasu mieszkał sobie sześcioletni chłopiec – Jasio. Jasio miał rude włosy, trochę za duże kalosze i miękki sweter w zielone paski, który lubił nosić nawet latem, bo „przypominał mu las”.

Jasio mieszkał z mamą, tatą i malutką siostrzyczką, Hanią. Hania była jeszcze dzidziusiem i często płakała:

– Łeeeee! Łeeeee!

Kiedy Hania płakała, wszystko w środku Jasia robiło się… głośne. Serce mu szybciej biło, w uszach szumiało, ręce robiły się twarde jak patyki, a w brzuchu czuł jakby kłębek zdenerwowanych pszczółek.

– Przestań już! – krzyczał czasem Jasio. – Przestań, przestań, przestań!

Czasem tupał mocno nogami:

– BUM! BUM! BUM!

Innym razem zaczynał śpiewać głośno, by zagłuszyć płacz Hani:

– LA-LA-LA-LA, NIE SŁYSZĘ, NIE SŁYSZĘ!

Mama wtedy robiła się smutna i zmęczona.

– Jasiu, proszę, nie krzycz – mówiła. – Hania jest malutka, inaczej nie umie powiedzieć, że czegoś potrzebuje.

Były też takie dni, gdy mama nagle wybuchała:

– Ja już nie mam siły! Przestań tak tupać i krzyczeć!

Wtedy Jasio czuł, jakby zrobiło się jeszcze głośniej. W głowie miał:

– BUM! BUM! BUM! GŁOŚNO! ZŁOŚĆ!

Pewnej nocy, kiedy księżyc wisiał nad wioską jak srebrna lampka, Hania znów się rozpłakała. Jasio leżał w łóżku, patrzył w sufit i szeptał:

– Znowu… Znowu będzie krzyk, znowu będzie płacz, znowu będę zły.

Wstał z łóżka, nasunął sweter w zielone paski i podszedł do okna. Na dworze było ciemno, ale widać było las – czarny jak wielka, cicha chusta.

I właśnie wtedy usłyszał coś jeszcze.

Nie tylko „Łeeeee!” Hani. Ale długie, przeciągłe:

– Auuuuuuuuuuu!

Jasio zamarł.

– To nie Hania… – wyszeptał. – To wilk? Prawdziwy wilk?

Wycie powtórzyło się, żałosne, wysokie, zupełnie jak płacz niemowlaka, tylko wilczy:

– Auuuuuuuuuuuu!

W brzuchu Jasia znowu zaczął wirować kłębek pszczółek.

– Jeszcze jeden hałas… Jeszcze jeden… i ja też będę krzyczał! – pomyślał.

Ale coś w tym wyciu było inne niż w płaczu Hani. Brzmiało… samotnie. Jakby ktoś wołał: „Hej! Ej! Jest tu ktoś? Boję się! Pomóż mi!”

Jasio wciągnął kalosze, narzucił kurtkę i po cichu wyszedł z domu na podwórko. Powietrze było chłodne, pachniało ziemią i mokrymi liśćmi. Hania nadal płakała w domu, a gdzieś z lasu dobiegało:

– Auuuuu! Auuu-uuuuu!

– Ja chyba zwariowałem – mruknął do siebie. – Idę za wilkiem w nocy…

Ale nogi same zaniosły go ku lasowi.

Kiedy Jasio wszedł między drzewa, dźwięki zrobiły się jeszcze wyraźniejsze. Liście szeptały: szuuu-szuuu, gałązki trzaskały: trzask-trzask, a gdzieś dalej, tuż przy starej sośnie, coś zaszlochało:

– Auuu… ech… auuuuu…

Jasio ostrożnie rozchylił krzaki. I wtedy go zobaczył.

Pod wielkim omszałym pniem siedział mały wilczek. Był mniej więcej wielkości dużego psa, miał miękką, szarą sierść, za długie łapki i ogromne, mokre oczy, w których odbijał się księżyc.

I wył. Głośno. Bardzo głośno.

– Auuuuuuuuuuuuu!

– Cicho! – syknął Jasio, zatykając uszy. – Proszę cię, bądź cicho!

Mały wilczek przestał wyć na chwilkę i spojrzał na chłopca.

– Ty… mnie słyszysz? – zapytał cienkim, trochę piskliwym głosem.

Jasio aż usiadł na ziemi z wrażenia.

– Ty mówisz?!

– No pewnie, że mówię – prychnął wilczek. – Tylko ludzie zwykle nie słuchają.

Znów zadźwięczało w lesie:

– Auuuu… – ale tym razem krócej, jak małe westchnienie.

– Czemu tak wyjesz?! – Jasio zacisnął dłonie w pięści. – Głowa mi pęka! W domu płacze moja siostra, tu wyjesz ty… Ja tego nie wytrzymuję!

Wilczek przekrzywił łebek.

– A ty czemu krzyczysz?

– Nie krzyczę! – Jasio aż podskoczył. – Ja… ja… no może trochę. Ale wiesz, jak to jest, kiedy ktoś ciągle robi hałas?!

Mały wilczek zawahał się, potem jego futerko jakby lekko oklapło.

– Wiem – powiedział cicho. – W mojej wilczej rodzinie wszyscy wyją. Tato wyje przy księżycu, mama wyje, kiedy nas woła, a moje rodzeństwo wyje, bo się bawi. A ja… ja wyję, bo się boję. Zgubiłem się.

Westchnął ciężko.

– I gdy ja wyję, żeby mnie ktoś znalazł, wszyscy mówią: „Cicho! Nie hałasuj! Przestań!”

Jasio poczuł dziwny ucisk w sercu.

– Ja też tak słyszę – wymamrotał. – „Przestań tupać! Przestań krzyczeć! Przestań śpiewać tak głośno!”

Mały wilczek pochylił głowę.

– A ty czemu krzyczysz?

Jasio zrobił się czerwony na twarzy.

– Kiedy Hania płacze… to w środku robi mi się bardzo głośno. Jakby w mojej głowie ktoś walił garnkami. I ja… wtedy udaję, że śpiewam. Albo tupię. Albo przedrzeźniam ją: „Łeee, łeee!”

Wilczek prychnął:

– O, to trochę jak ja! Ja przedrzeźniam wiatr. Wtedy wszystkim się wydaje, że się bawię, ale tak naprawdę robię to, bo mi za głośno w środku.

Spojrzeli na siebie uważnie. Jakby nagle zobaczyli w sobie nawzajem lustro.

– Jak masz na imię? – zapytał Jasio.

– Nie wiem jeszcze – odparł wilczek. – Nikt mi go nie zdążył powiedzieć. Możesz do mnie mówić… Mały Wilczek.

– A ja jestem Jasio.

Podali sobie łapę i rękę – trochę niezdarnie, ale bardzo poważnie.

A potem stało się coś zaskakującego. Z domu Jasia dobiegł płacz Hani:

– Łeeeee! Łeeee!

Mały Wilczek drgnął.

– Ojej, ojej, co to? – szepnął. – To brzmi jak…

– Jak niemowlę – westchnął Jasio. – To moja siostra.

W oczach Małego Wilczka pojawił się strach.

– Za głośno… – wychrypiał. – Za dużo dźwięków…

I zaczął wyć jeszcze głośniej:

– Auuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!

Jasio zatkał uszy.

– Przestań! – krzyknął. – Bo ja zwariuję!

– Ja też… – zaskomlał wilczek między wyciem. – Ale jak przestanę, to w środku będzie jeszcze gorzej…

I w tej chwili, w samym środku tego chaosu dźwięków, księżyc nagle schował się za chmurę. Las pociemniał, zrobiło się bardziej cicho.

Na chwilkę.

Jakby ktoś nacisnął malutki przycisk „pauza”.

– Ej… – Jasio wyciągnął rękę i delikatnie dotknął futerka Małego Wilczka. – A gdyby tak… zrobić przerwę? Na jedną, maleńką chwilkę?

Mały Wilczek łkał jeszcze ostatnim „auuu…”, ale udało mu się na moment zamilknąć.

– Jak… przerwę? – zapytał niepewnie.

– No, taką… – Jasio przyłożył palec do ust. – Ciszową. Tylko na trzy sekundy.

– Ale wtedy wszystko będzie za głośno w środku! – jęknął wilczek.

– To… spróbujmy zrobić coś dziwnego – powiedział Jasio. – Będziemy słuchać. Tylko słuchać. Nie płakać, nie wyć, nie krzyczeć. Przez trzy sekundy.

Jasio sam nie wiedział, skąd przyszedł mu do głowy ten pomysł. Może z przedszkola, gdzie pani nauczyła ich liczyć do trzech, kiedy robi się trudno. A może z serca.

– Dobra – sapnął Mały Wilczek. – Ale liczysz ty.

– Raz… – Jasio wziął głęboki oddech. – Dwa… Trzy…

Przez chwilę było… inaczej.

Płacz Hani gdzieś w tle stał się trochę cichszy, jakby za ścianą. Wycie Małego Wilczka zniknęło.

I nagle Jasio usłyszał coś, czego jeszcze nie słyszał nigdy tak wyraźnie.

Szum nocnego wiatru: szuuu… Cichy pisk nietoperza daleko w górze. Delikatne „tik-tik” kropli wody spadających z liści na ziemię.

– Słyszysz? – wyszeptał.

Mały Wilczek otworzył szeroko oczy.

– Co to?

– To… cisza – powiedział Jasio. – Ale w ciszy też są dźwięki. Takie malutkie. Miłe. Nie krzyczące.

Mały Wilczek nadstawił uszu.

– Słyszę… – szepnął. – Słyszę twoje oddychanie.

Jasio parsknął śmiechem.

– No, bo oddycham.

– To… jest miłe – powiedział wilczek zaskoczony. – Nie jest za głośne.

Jasio mruknął:

– Może jest taka… Piosenka Ciszy. Kiedy wszystko jest jeszcze, ale w środku robi się trochę spokojniej.

– Piosenka Ciszy… – powtórzył sennie Mały Wilczek, jakby próbował zapamiętać te słowa. – A znasz tę piosenkę?

– Jeszcze nie – przyznał Jasio. – Ale… mogę spróbować ją wymyślić.

I tak, siedząc obok siebie, mały chłopiec i Mały Wilczek po raz pierwszy posłuchali ciszy. Króciutko. Tylko przez trzy sekundy.

A potem Mały Wilczek wziął krótki oddech i… znów zawył. Tylko trochę ciszej:

– Au… auu…

A Hania w domu znowu zapiszczała.

Wszystko powróciło do zwykłego hałasu.

Ale Jasio wiedział już coś nowego. Że gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi „łeee” i „auuu” da się wcisnąć choć małą, tyciuteńką Piosenkę Ciszy.

To był jego pierwszy mały sukces.

Następnej nocy Jasio znowu usłyszał z lasu:

– Auuuuuuuuuu!

I z domu:

– Łeeeee! Łeeee!

Tym razem nie zatykał od razu uszu. Usiadł na łóżku i pomyślał:

– Może pójdę do Małego Wilczka. Może razem wymyślimy jakąś lepszą Piosenkę Ciszy.

Wsunął stopy w kalosze, nacisnął klamkę i znów wymknął się na dwór.

W lesie, przy tej samej starej sośnie, Mały Wilczek krążył w kółko, wciąż zawodząc:

– Auuuuuuu… Boję się… auuuu…

– Hej! – zawołał Jasio. – To znowu ja!

– Jasio! – futerko wilczka aż zadrżało z radości. – Myślałem, że już nie przyjdziesz.

– Przyszedłem, bo… też nie wytrzymuję tego hałasu – przyznał chłopiec. – Ale pamiętasz? Wczoraj na chwilę nam się udało.

– Ach, ta twoja Piosenka Ciszy… – mruknął Mały Wilczek. – Fajna była. Ale trwała za krótko!

Jasio przygryzł wargę.

– To może ją… rozciągniemy?

– Jak gumę? – ożywił się wilczek.

– Trochę jak gumę. Najpierw było tylko liczenie do trzech. A gdyby tak… policzyć do pięciu? Potem do dziesięciu?

Mały Wilczek zamrugał.

– Ale to strasznie długo!

– Nie musimy od razu – wyjaśnił Jasio. – Możemy małymi kawałkami. Najpierw do trzech, potem przerwa, potem znowu.

Wilczek zamyślił się.

– A możemy dodać do tej piosenki jakieś ruchy? No wiesz, jak w przedszkolu?

Jasio się uśmiechnął.

– Pewnie! Będzie to… Piosenka Ciszy z Ruchami.

Chłopiec wstał, poprawił zielony sweter i zaczął wymyślać:

– Dobrze. Kiedy jest bardzo głośno…

  1. Kładziemy sobie rękę na brzuchu i słuchamy, jak oddychamy.
  2. Patrzymy na jedną rzecz przed nami: może to być drzewo, kamień, liść.
  3. Liczymy powoli do trzech.

– Raz… – powiedział Jasio, kładąc rękę na brzuchu. – Dwa… – wziął delikatny wdech. – Trzy… – wypuścił powoli powietrze.

– I co potem? – dopytywał wilczek.

– Potem możemy cicho zanucić – nie głośno, tylko tak, żeby poczuć w środku wibrację – Jasio zamknął oczy i zaśpiewał prawie bez dźwięku: – mmmmmmm…

Brzmiało to jak mruczenie kota, jak szum w drzewach.

Mały Wilczek też spróbował:

– Mmmmmmm… – i aż się roześmiał. – Ale dziwne! Czuję jakby mi się… futerko wewnętrzne uspokajało!

– Futerko wewnętrzne? – Jasio zachichotał.

– No tak, to takie futro w środku mnie. – Wilczek stuknął się łapką w pierś. – Jak jestem zdenerwowany, to ono się jeży. A jak robię „mmmmm”, to się kładzie.

– O! – Jasio zrobił wielkie oczy. – Ja też czasem czuję, że w środku mam jeża. Może to mój wewnętrzny jeż. I on się też kładzie, jak robi jak robię „mmmmmm”.

Mały Wilczek spojrzał na Jasia z zachwytem.

– To znaczy, że nie jestem popsuty? – zapytał cicho. – Że to wycie… to nie jest ze mną coś złego?

Jasio pokręcił głową tak mocno, że aż rude włosy zatańczyły.

– Nie. To znaczy, że twoje ciało próbuje sobie pomóc. Tylko czasem robi to za głośno.

Wilczek zamyślił się.

– Czyli… ja wyję, bo się boję. A ty krzyczysz i tupiesz, bo w środku masz za dużo dźwięków.

– Chyba tak – powiedział Jasio. – I Hania też płacze, bo jest mała i jeszcze nie umie powiedzieć: „Jest mi niewygodnie” albo „Chcę na ręce”.

Zapadła chwila ciszy. Tej dobrej.

– To co robimy, kiedy znów będzie bardzo głośno? – zapytał Mały Wilczek.

Jasio podrapał się po głowie.

– Myślę, że… możemy mieć plan. Taki prawdziwy, na trudne chwile.

– Plan! – ucieszył się wilczek. – Wilki lubią plany!

– Ja też – przyznał Jasio. – To będzie Plan na Głośne Chwile.

I narysował palcem na ziemi trzy kółka.

– Pierwsze kółko: Zauważam. – Drugie: Robię przerwę. – Trzecie: Proszę o pomoc.

– Zauważam… – powtórzył Mały Wilczek. – Czyli mówię: „O! Jest za głośno w środku!”

– Dokładnie – kiwnął głową Jasio. – Nie „jestem zły”, tylko „jest mi głośno”.

– Drugie kółko: przerwa! – wilczek aż podskoczył. – Liczenie, oddychanie, „mmmm”!

– Tak. Nawet jeśli to tylko trzy sekundy – dodał Jasio. – Trzy sekundy też się liczą.

– A trzecie? – zapytał wilczek ciszej.

Jasio spojrzał w stronę wioski, gdzie w jednym z okien paliło się ciepłe światło.

– Trzecie jest najtrudniejsze – powiedział. – To powiedzieć komuś dorosłemu: „Jest mi za głośno. Potrzebuję pomocy.”

Mały Wilczek spuścił uszy.

– A jak ktoś nakrzyczy?

Jasio wzruszył ramionami.

– Czasem dorośli też mają za głośno w środku. Wtedy zapominają o planach. Ale… oni też mogą się uczyć.

Wilczek długo milczał.

– Wiesz co? – powiedział w końcu. – Jak następnym razem będę wył, to spróbuję najpierw „mmmm”. A jak nie wyjdzie… to poszukam kogoś, kto mnie przytuli.

Jasio uśmiechnął się szeroko.

– A ja… jak Hania będzie płakać, to spróbuję nie przedrzeźniać. Najpierw zauważę. Potem przerwa. A potem pójdę do mamy i powiem: „Mamo, jest mi bardzo głośno. Czy mogę na chwilę do swojego pokoju?”

– To bardzo odważne – szepnął wilczek.

– Ty też jesteś odważny – odpowiedział Jasio. – Bo uczysz się słuchać, zamiast tylko wyć.

Księżyc znów wyjrzał zza chmury. Las rozjaśnił się srebrnym światłem.

– Jasiu? – zapytał Mały Wilczek sennym głosem.

– No?

– Jak kiedyś znów będzie mi bardzo trudno… mogę zawyć tak cichutko, żebyś wiedział, że to ja?

– Jasne – powiedział Jasio. – A ja wtedy przypomnę sobie o Piosence Ciszy.

Wilczek ułożył się pod sosną, zawinął ogon wokół łap i zamknął oczy.

– Dobranoc… – mruknął. – Dziękuję, że mnie usłyszałeś.

– Dobranoc – odpowiedział Jasio.

Wrócił do domu. Hania jeszcze pochlipywała, ale mama kołysała ją spokojnie. Jasio poczuł, jak w brzuchu pszczółki kręcą się już trochę wolniej.

Położył rękę na brzuchu. Wziął oddech.

– Raz… dwa… trzy…

I bardzo cicho, tylko dla siebie, zamruczał:

– Mmmmmmm…

To nie sprawiło, że świat nagle stał się cichy. Ale sprawiło, że Jasio wiedział, co zrobić, kiedy robi się za głośno.

A to wystarczyło. Na dziś.

Pobierz :

Audio Pdf

Share:

Zobacz inne audiobajki terapeutyczne

Poszukiwania magicznej perły

Poszukiwania magicznej perły

Bajka terapeutyczna dla nieśmiałego dziecka, które boi się mówić przy innych ludziach. Przeznaczona dla dzieci 4-7 lat z problemem nieśmiałości i lęku przed wystąpieniami publicznymi...

Więcej
Przygoda w krainie cieni

Przygoda w krainie cieni

Bajka terapeutyczna dla dziecka które ma wybuchy złości i straszy innych dzieci. Dla przedszkolaków 4-6 lat, którzy nie potrafią kontrolować emocji podczas zabawy...

Więcej

Terapeutyczne Bajki dla Twojego Dziecka

Pomóż dziecku lepiej zrozumieć własne emocje dzięki audiobajkom terapeutycznym, stworzonym z udziałem psychologa dziecięcego. Open Tales to miejsce, w którym profesjonalna wiedza psychologiczna łączy się z mocą terapeutycznych opowieści, pomagając dzieciom pokonywać lęki, radzić sobie z emocjami i budować poczucie bezpieczeństwa.