Bajka o Smoku Timie i jego przygodach w dżungli - Bajki Elektronika

Bajka dla dziecka które za dużo ogląda tablet i telewizję, przeznaczona dla przedszkolaków 4-6 lat. Audiobajka o uzależnieniu od ekranów uczy techniki "STOP-ekran" i pomaga ustalić limit czasu przed telewizorem. Idealna dla rodziców szukających sposobu na odciągnięcie dziecka od telefonu i tabletu.

Kluczowe informacje

  • Problem: Dziecko ciągle ogląda tablet i nie chce się bawić
  • Wiek: 4-6 lat (przedszkolaki)
  • Rozwiązanie: Technika "STOP-ekran" i niewidzialna bramka - limit 1-2 odcinków dziennie

Poradnik dla rodziców: Czas ekranowy dziecka


Leśna Polanka Smoka Tima

W samym sercu wielkiej, zielonej dżungli mieszkał Smok Tim. Nie był to zwykły smok – zamiast straszyć ludzi, nosił na szyi kolorowy gwizdek trenera, na ogonie miał przewiązaną sportową opaskę, a jego łuski mieniły się barwami jak piłki plażowe: żółty, zielony, niebieski i czerwony.

Tim miał swoją ulubioną polankę. Było tam boisko zrobione z dużych liści bananowca, bramka z lian, huśtawka z grubej winorośli i tor przeszkód z powalonych pni drzew. Wszędzie można było skakać, biegać, wspinać się i turlać.

Ale była tam też jedna bardzo, bardzo ważna rzecz.

Na środku polanki stał wielki, okrągły kamień, a w nim… zaczarowany ekran. Ten ekran pokazywał najśmieszniejsze bajki świata. Tak śmieszne, że nawet poważne tygrysy parskały ze śmiechu.

– Tylko rzut oka – mruczał Smok Tim każdego ranka. – Tylko jedna bajeczka, a potem pójdę skakać po lianach.

I siadał przed ekranem. Jego wielkie smokowe oczy robiły się okrągłe jak piłki, a ogon zawijał się w kółeczko. Bajki były tak ciekawe, że Tim zapominał o wszystkim.

W tym czasie dżungla szeptała do niego cichutko:

– Tim, chodź pobiegać… – Tim, wskocz na liany… – Tim, zagraj w kokosową piłkę…

Ale Smok Tim prawie wcale tego nie słyszał.

Dwa Duszki.

Pewnego dnia, gdy Tim jak zwykle siedział przed ekranem, z gęstych liści wyfrunęły dwa maleńkie duszki.

Pierwszy był okrąglutki jak mały zegarek na rączkę. Miał wskazówki zamiast rąk i tykające buciki. Nazywał się Zegarczek.

– Tik-tak, tik-tak! – przedstawił się, skłaniając głowę. – Pilnuję czasu! Pilnuję zabawy! Pilnuję odpoczynku!

Drugi duszek był bardzo skoczny. Zamiast nóg miał sprężynki, a na czapce dwa dzwoneczki, które dzwoniły przy każdym jego podskoku. To był Bajkoskok.

– Dzyń-dzyń! – zawołał. – Pilnuję… eeee… żeby bajki były NAJLEPSZE i NAJDŁUŻSZE!

Zegarczek westchnął:

– Bajkoskok, pamiętaj, miało być: żeby był czas i na bajki, i na skakanie po lianach.

– Nooo, tak, tak – machnął sprężynkami Bajkoskok. – Ale bajki są takie fajne…

Oba duszki podleciały do Tima, który wpatrywał się w migający ekran.

– Tim! – zawołał Zegarczek. – Hej, Tim! Halo! – postukał go delikatnie w róg łuski.

Tim drgnął.

– Co?! O, już koniec odcinka? – rozejrzał się zaspanymi oczami.

– Koniec… a właściwie początek! – powiedział Zegarczek. – Czy wiesz, ile już patrzysz w ekran?

– No… chwilkę – odpowiedział Tim. – Jedną bajeczkę… chyba…

Bajkoskok wyskoczył w górę, zrobił salto i zawołał:

– Nieee! Trzy bajeczki! I cztery mini-odcinki o Wściekłym Kameleonie!

Tim zamrugał:

– Naprawdę? To tyle? Ale ja… ja tylko usiadłem…

Jego łapki były trochę ciężkie, ogon drętwy, a w brzuchu czuł dziwne sztywne kółeczko. Chciało mu się skakać… ale jakby zapomniał, jak to się robi.

– Widzisz, Tim – powiedział łagodnie Zegarczek. – Ekran jest fajny. Bajki są fajne. Ale w twojej dżungli jest jeszcze milion innych fajnych rzeczy.

– Milion i dwie! – dodał Bajkoskok. – Ale… bajki są NAJ fajniejsze.

Dwaj duszkowie spojrzeli na siebie. Coś było nie tak. Coraz częściej Bajkoskok wygrywał z Zegarczkiem. Coraz częściej ekran wygrywał z lianami.

Mecz o Czas.

Następnego ranka Tim obudził się, ziewnął i od razu spojrzał na zaczarowany kamień z ekranem.

– O, nowy odcinek o Wyczynowych Żabach! – wykrzyknął. – Muszę to zobaczyć!

Skoczył do ekranu, usiadł. W tej samej chwili Zegarczek zadzwonił swoim małym, tykającym dzwoneczkiem.

– Stop! – krzyknął. – Mecz o czas! Tim, dzisiaj ważny dzień!

– Jeszcze nie zacząłem – mruknął smok. – Chcę tylko popatrzeć, jak żaby robią fikołki.

– Właśnie! – ucieszył się Bajkoskok. – Żaby robią fikołki za ciebie! Po co masz skakać, skoro możesz patrzeć?

Zegarczek zmarszczył tykającą brewkę.

– Tim, posłuchaj. Dzisiaj w dżungli jest Wielki Sportowy Dzień. Wszyscy będą skakać, biegać, wspinać się. Drużyna Zielonych Papug już trenuje. Drużyna Zwinnych Jagórek też. A drużyna Smoka Tima?

Tim spojrzał na swój ogon, potem na ekran.

– Ale jak nie zobaczę odcinka, to… to przegapię, co się stanie…

Bajkoskok zrobił pajacyka w powietrzu.

– Właśnie! I co wtedy?! – zawołał dramatycznie. – Nie będziesz wiedział, czy Żaba Turbo zrobiła potrójne salto!

Smok poczuł w sercu dwa głosy.

Jeden szeptał: „Bajka, bajka, bajka… Zostań… Zobacz tylko troszeczkę…”

Drugi mówił: „A… a może pobiegnę na polankę? Może zobaczę, co robią inni?”

– Proponuję tak – odezwał się Zegarczek. – Zagramy w Mecz o Czas. Jeśli Bajkoskok wygra, możesz siedzieć przed ekranem, ile chcesz. Jeśli ja wygram, uczymy się mówić „stop” ekranowi i idziemy na dżunglowe sporty.

– DEAL! – krzyknął Bajkoskok, aż dzwoneczki zadźwięczały. – Na pewno wygram!

– A jak ja? – zapytał Tim, nieśmiało unosząc łapkę. – Czy ja też mogę wygrać?

Zegarczek uśmiechnął się:

– Oczywiście. Bo tak naprawdę to ty decydujesz, kto wygra.


Zaginione Liany.

Mecz o Czas zaczął się następnego dnia, bo dziś Wielki Sportowy Dzień i tak już trwał. Tim spóźnił się na pierwsze konkurencje, bo oglądał jeszcze dwa odcinki o Wyczynowych Żabach.

Gdy wreszcie oderwał wzrok od ekranu i wyszedł na polankę, przeżył szok.

Drużyna Zielonych Papug grała w kokosową piłkę. Papugi śmigały po powietrzu jak kolorowe rakiety, odbijały piłkę skrzydłami i ogonkami. Małpy urządziły wyścigi po gałęziach. Tygryski turlały się po trawie w fikołkach. Nawet leniwiec trenował zwisanie brzuchem do góry.

– Ojej… – wyszeptał Tim. – Ile się dzieje!

Na widok smoka dżungla aż zawrzała.

– Tim! – Smok Tim! – Chodź do nas! – Będziesz naszym bramkarzem!

Piłka-kokos poturlała się prosto pod jego łapy. Tim pochylił się, chciał ją kopnąć… ale jego ogon był jakiś sztywny, a nogi jak z waty.

Piłka odskoczyła w bok. Papuga Zielone Piórko odskoczyła, by jej nie oberwać w dziób.

– Uważaj, Tim! – krzyknęła wesoło. – Chodź, rozgrzej się z nami! Skoki przez liany!

Papugi odfrunęły w stronę lian. Tim pobiegł za nimi. Ale kiedy spojrzał w górę… aż usiadł z wrażenia.

Liany… wyglądały jakoś inaczej. Było ich mniej, wisiały nierówno.

– Gdzie są moje ulubione liany? – spytał zaniepokojony Tim. – Te trzy, na których robiłem wahadłowe fikołki?

Z krzaków wysunął się leniwiec, który był bardzo mądry, choć bardzo powolny.

– Były tu… – zamruczał przeciągle. – Ale kiedy przestałeś po nich skakać, nikt ich nie ruszał. Zaczęły obsychać… Jedną zabrał wiatr, druga spadła do rzeki, trzecia owinęła się wokół wielkiego drzewa i udaje teraz szalik.

Tim spojrzał na liście pokryte kurzem. On… przestał po nich skakać. Bo ekran. Bo bajki.

W środku zrobiło mu się smutno i trochę wstyd.

– A ja myślałem, że liany zawsze tu będą… – wyszeptał. – Po prostu… poczekają na mnie, aż skończę odcinek. I drugi, i trzeci…

Zegarczek podleciał cichutko.

– Widzisz, Tim – powiedział spokojnie. – Kiedy tylko siedzisz przed ekranem, wiele innych rzeczy stoi i czeka. I czasem, jak czekają za długo, znikają. Jak liany.

– Albo uciekają! – dodał Bajkoskok. – Ale ekrany nigdy nie uciekają. One zawsze są. Zawsze czekają. Dlatego tak do nich ciągnie.

Tim poczuł łzy pod powiekami.

– A co, jeśli… – zaczął niepewnie – jeśli ja jestem za słaby, żeby powiedzieć „stop” ekranowi?


Strażnicy Czasu Smoka Tima.

Tego wieczoru, gdy dżungla szykowała się do snu, Zegarczek i Bajkoskok usiedli na kamieniu obok smoka. Ekran był zaczarowany – wystarczył jeden dotyk, żeby znowu się zapalił.

Tim trzymał łapki na kolanach i bał się nawet musnąć kamień ogonem.

– Słuchaj, Tim – zaczął Bajkoskok, co było dość niezwykłe, bo zwykle zaczynał mówić Zegarczek. – Mam wyznaaanie…

– Wyznanie – poprawił go cicho Zegarczek.

– No właśnie! – Bajkoskok westchnął. – Ja… ja bardzo lubię bajki. Jak je oglądasz, ja się robię większy, silniejszy, bardziej błyszczący. Dzyń-dzyń supermocy! I to jest fajne! Ale…

– Ale? – powtórzył Tim, unosząc głowę.

– Ale kiedy oglądasz za długo… – Bajkoskok spuścił wzrok. – Zaczynam się robić taki NABRZMIAŁY, że nie widzisz już nic innego. I wtedy Zegarczek chudnie. I twój ruchliwy czas się chowa za krzaki.

Zegarczek przytaknął.

– Dokładnie tak. A ja chciałbym, żebyśmy pracowali razem: ja, Bajkoskok i ty. Żeby była równowaga.

– Rów-no-wa-ga – powtórzył ostrożnie smok. – To znaczy…?

– To znaczy, że jest czas na bajki – powiedział Bajkoskok, podskakując. – Ale też czas na skoki, biegi, wspinanie, granie w piłkę, wygłupy z papugami, robienie min do własnego odbicia w rzece…

– I czas na odpoczynek – dodał Zegarczek. – Na przytulanie się do miękkich liści, na patrzenie w gwiazdy, na rozmowę z kimś bliskim. Ekran nie może zabierać wszystkiego.

Tim zamyślił się.

– A gdyby tak… – zaczęły mu błyszczeć oczy – gdyby tak powstała specjalna drużyna? Taka… superdrużyna, która pilnuje czasu? Strażnicy Czasu Smoka Tima?

Zegarczek aż podskoczył z radości.

– Tak! To jest świetny pomysł! Drużyna: Ty + ja + Bajkoskok.

– Hej, a dlaczego moje imię jest na końcu?! – oburzył się Bajkoskok, ale w jego oczach migotały wesołe iskierki.

– Bo ty często startujesz jako pierwszy – uśmiechnął się Tim. – „Ojej, nowy odcinek!” – i już biegnę do ekranu. A teraz chcę, żebyś startował trochę wolniej.

– No dobrze… – zamruczał Bajkoskok. – Ale… jak będziemy pilnować tego czasu? Przecież ekran tak straaaasznie kusi…

Tim spojrzał na swoje łapy.

– Może… wymyślę magiczne hasło? Takie, które pomoże mi przerwać bajkę, nawet jeśli jest bardzo ciekawa?

– Hasło STOP-ekran – zaproponował Zegarczek. – Mówisz je na głos, kiedy czujesz, że masz już dość patrzenia. Albo kiedy czujesz, że TY chcesz pobiegać, poskakać, a nie tylko patrzeć, jak skaczą inni.

– A do tego… – dodał Bajkoskok – możemy wymyślić liczbę odcinków. Jakby… niewidzialną bramkę. Przejdzie przez nią na przykład tylko JEDEN albo DWA odcinki dziennie. Reszta nie wejdzie!

– Niewidzialna bramka z lian! – roześmiał się Tim. – Tylko jeden lub dwa odcinki dziennie. Potem: hasło STOP-ekran. I… Strażnicy Czasu pilnują, żebym naprawdę wstał i poszedł robić coś innego.

Zegarczek kiwnął głową.

– I jeszcze jedno. Musisz mieć coś fajnego ZAMIAST ekranu. Nie tylko „nie oglądam”, ale „robię coś super”.

Tim od razu zaczął wymieniać:

– Skakanie po lianach! – Wyścigi z papugami! – Tor przeszkód z pni drzew! – Rzuty kokosami do celu! – Ściganie się z własnym cieniem!

– O! – podskoczył Bajkoskok. – I budowanie fortu z liści i gałęzi!

– I wygibasy ze smokowym ogonem – dodał zadowolony Zegarczek.

Tim westchnął.

– Tyle rzeczy… A ja tyle czasu patrzyłem tylko w ekran.

Przytulił do siebie oba duszki.

– Dobrze. Od dzisiaj jesteście moimi Strażnikami Czasu. Ale pamiętajcie, ja też chcę czasem obejrzeć bajkę!

– Oczywiście! – zawołali jednocześnie Zegarczek i Bajkoskok. – Ale teraz to TY decydujesz, a nie ekran.


Wejście do Dżungli Wyczynów.

Następnego ranka Zegarczek stanął na głowie (a przynajmniej próbował, bo wskazówki trochę mu przeszkadzały) i zawołał:

– Tim, zaczynamy Mecz o Czas, runda druga!

Tim spojrzał na ekran. Jego serce przyspieszyło. Na kamieniu migał napis: „SUPER MARATON BAJKOWY! NIE PRZEGAP!”.

– Ojoj… – wyszeptał smok. – MARATON…

Bajkoskok prawie się rozpłakał z zachwytu.

– Maraton! Cały dzień bajek! Mój sen! Mój raj!

Zegarczek szybko odchrząknął.

– Spokojnie, Bajkoskok. Pamiętaj: Strażnicy Czasu.

Tim stanął prosto, jak prawdziwy sportowiec przed startem.

– Dobrze. Dzisiaj oglądam

Pobierz :

Audio Pdf

Share:

Zobacz inne audiobajki terapeutyczne

Poszukiwania magicznej perły

Poszukiwania magicznej perły

Bajka terapeutyczna dla nieśmiałego dziecka, które boi się mówić przy innych ludziach. Przeznaczona dla dzieci 4-7 lat z problemem nieśmiałości i lęku przed wystąpieniami publicznymi...

Więcej
Przygoda w krainie cieni

Przygoda w krainie cieni

Bajka terapeutyczna dla dziecka które ma wybuchy złości i straszy innych dzieci. Dla przedszkolaków 4-6 lat, którzy nie potrafią kontrolować emocji podczas zabawy...

Więcej

Terapeutyczne Bajki dla Twojego Dziecka

Pomóż dziecku lepiej zrozumieć własne emocje dzięki audiobajkom terapeutycznym, stworzonym z udziałem psychologa dziecięcego. Open Tales to miejsce, w którym profesjonalna wiedza psychologiczna łączy się z mocą terapeutycznych opowieści, pomagając dzieciom pokonywać lęki, radzić sobie z emocjami i budować poczucie bezpieczeństwa.