Historia Mimi - Niepokojące zachowania
Bajka dla dziecka które gryzie z nerwów i jest nadwrażliwe na hałas. Przeznaczona dla dzieci 3-5 lat (przedszkolaki) z wrażliwością sensoryczną. Audiobajka uczy techniki "Woreczka Odwagi" - jak używać słuchawek wyciszających, gryzaka zastępczego i komunikować rodzicom "za dużo, potrzebuję przerwy".
Kluczowe informacje
- Problem: Dziecko gryzie ubrania i paznokcie z nerwów, nadwrażliwość na hałas
- Wiek: 3-5 lat (przedszkolaki)
- Rozwiązanie: Technika "Woreczka Odwagi" - słuchawki wyciszające, gryzak zastępczy, komunikat "za dużo, potrzebuję przerwy"
- Niepokojące zachowania
- 15 gru, 2025
W małej noreczce pod krzaczkiem mieszkała króliczka Mimi. Mimi miała białe futerko w szare łatki i bardzo czułe uszka.
Mimi była cichutka. Nie lubiła krzyków. Nie lubiła bardzo głośnej muzyki.
Kiedy robiło się za głośno, Mimi czuła w brzuszku ścisk. Serduszko biło jej szybko: bum, bum, bum. Wtedy Mimi często zaczynała gryźć: rękawek, sukienkę albo swoje pazurki.
Mama pytała łagodnie: – Mimi, czy coś cię martwi? A Mimi mówiła: – W brzuszku robi mi się dziwnie i wszystko jest za głośne.
Mama głaskała ją po uszku. – Twoje uszka są bardzo wrażliwe. To nic złego. Po prostu słyszysz mocniej niż inni.
Niespodzianka.
Pewnego ranka mama powiedziała: – Mimi, dziś jedziemy do wesołego miasteczka „Zaczarowana Polana”!
Mimi ucieszyła się… A potem trochę przestraszyła.
– A będzie tam bardzo głośno? – zapytała cicho.
– Może być trochę głośno – powiedziała mama – ale ja ci pomogę. Zrobimy specjalny plan.
Mama wyjęła mały kolorowy woreczek. – To będzie twój „Woreczek Odwagi Mimi”.
Do środka włożyła:
- małą marchewkę do gryzienia,
- miękki szaliczek Mimi,
- żółte słuchawki na uszy.
– Kiedy będzie za głośno, możesz założyć słuchawki – powiedziała mama. – I możesz zawsze powiedzieć: „Mamo, za dużo. Potrzebuję przerwy”.
Mimi kiwnęła główką. – Dobrze. Spróbuję.
W wesołym miasteczku było pełno zwierzątek. Grała muzyka, karuzele się kręciły, ktoś wołał: – Chodźcie tu! – Kupcie balony!
Dla Mimi to wszystko było BAAAARDZO głośne.
Serduszko zaczęło jej szybko bić. Mimi złapała za sukienkę i już chciała ją gryźć.
Mama kucnęła obok. – Mimi, pamiętasz nasz plan?
Wyjęła z woreczka marchewkę. – Jak chcesz gryźć, możesz gryźć marchewkę.
Mimi wzięła marchewkę do pyszczka. Chrup, chrup. Od razu było jej trochę lepiej.
– Chcesz założyć słuchawki? – spytała mama.
Mimi kiwnęła głową. Założyła żółte słuchawki. Nagle świat zrobił się troszkę cichszy.
– O! – powiedziała Mimi. – Teraz jest przyjemniej.
Mała karuzela.
Mama i Mimi podeszły do małej, spokojnej karuzeli. Były tam drewniane koniki, żabki i króliczki.
Na jednym koniku siedziała wiewiórka. – Hej! – zawołała. – Chodź się przejechać!
Mimi poczuła i radość, i strach jednocześnie. – Trochę chcę… i trochę się boję – powiedziała.
Mama uśmiechnęła się. – Możemy tylko popatrzeć. Potem zdecydujesz.
Najpierw patrzyły z daleka. Potem podeszły bliżej.
– I jak, Mimi? – zapytała mama.
Mimi pomyślała chwilkę. – Chcę spróbować, ale tylko jedno kółko!
Mama posadziła Mimi na małego króliczka. Karuzela ruszyła powoli. Mimi czuła lekkie łaskotanie w brzuszku… ale nie było tak strasznie.
Wiewiórka zawołała: – Mam na imię Lula! Masz fajne żółte słuchawki!
Mimi uśmiechnęła się szeroko. – A ja jestem Mimi!
Po jednym kółku karuzela się zatrzymała.
– I jak się czujesz? – spytała mama.
Mimi dotknęła swojego brzuszka. – Już spokojniej. To było… fajne!
Mama przytuliła Mimi. – Jestem z ciebie dumna. Nie dlatego, że jechałaś na karuzeli, tylko dlatego, że słuchałaś swojego brzuszka i serduszka.
Mimi przytuliła mamę jeszcze mocniej. – A jak znów będzie za głośno… założę słuchawki, pogryzę marchewkę i powiem: „Mamo, za dużo”.
– Dokładnie tak – powiedziała mama. – Masz supermoc. Potrafisz mówić, czego potrzebujesz.
I tak Mimi spędziła w wesołym miasteczku dzień po swojemu: czasem na karuzeli, czasem na ławce w cichszym miejscu, zawsze z mamą i z Woreczkiem Odwagi.
Kiedy słońce zaczęło chować się za drzewami, mama powiedziała: – Czas wracać do naszej norki, króliczko.
W drodze do domu Mimi była już zmęczona. Uszka miała trochę oklapnięte, oczy jej się kleiły.
Wreszcie weszły do ciepłej norki. Mama nalała Mimi kubeczek marchewkowego soczku, a potem przykryła ją miękką kołderką.
– Powiedz mi, Mimi – szepnęła mama – co najbardziej podobało ci się dziś w wesołym miasteczku?
Mimi zamyśliła się chwilkę. – Podobała mi się karuzela z Lulą… I to, że moje uszka miały słuchawki… I że mogłam mówić „za dużo” i ty mnie słuchałaś.
Mama uśmiechnęła się i pocałowała Mimi w czoło. – Zawsze będę cię słuchać, kochanie. Twoje uczucia są bardzo ważne.
Mimi wtuliła się w poduszkę. Brzuszek miała już spokojny, serduszko biło cichutko: bum… bum… bum…
– Mamo… – wyszeptała jeszcze – dziś byłam trochę odważna, prawda?
– Bardzo odważna – odpowiedziała mama. – Odważnie słuchałaś siebie.
Mimi zamknęła oczka. Wyobraziła sobie małą, cichą karuzelę, Lulę‑wiewiórkę machającą łapką i swoje żółte słuchawki jak miękką kołderkę dla uszu.
Po chwili zasnęła spokojnie. A jej Woreczek Odwagi leżał obok poduszki i też jakby szeptał: – Jutro też damy radę…
Koniec. Dobranoc, Mimi. Dobranoc, uszka. Dobranoc, mały dzielny brzuszku.
Share: